To mnie wkurza w Skyrim – elementy psujące klimat RPG

Skyrim
The Elder Scrolls V: Skyrim, tej gry przedstawiać nie trzeba. Otrzymała bardzo wysokie noty w wielu czasopismach i portalach, lecz czy aby na pewno na nie zasługuje? W tym artykule opowiem o dwóch elementach, które psują dobrze zapowiadającą się z początku grę, jaką jest piąta część serii The Elder Scrolls. Te aspekty to: wszechobecna obojętność rasowa w stosunku do naszej postaci i nijakość konfliktu Gromowładni – Cesarscy. Zapraszam do czytania i dzielenia się swoimi opiniami.

Kim jestem?

Nieodłącznym elementem gier RPG jest związanie awatara gracza z wybraną przez niego rasą występującą w fikcyjnym świecie fantasy. Dla jednych będzie to elf, dla innych krasnolud, natomiast jeszcze inni wybiorą człowieka. Każda rasa ma swoje plusy i minusy. Elfy są dobrymi łucznikami a krasnoludy wolą walkę wręcz. Te różnice w znaczący sposób wpływają na rozgrywkę. W grach RPG mamy do czynienia z dużym światem, który posiada własną historię a różne rasy różnią się pod względem kultury i zwyczajów. Również relacje międzyrasowe są różne. Biorąc pod uwagę odmienne nastawienie ras względem siebie oczywistym jest dojść do wniosku, że nasza postać też powinna być różnie odbierana w zależności od tego wśród jakich istot przebywa. Dodajmy do tego również gildie i organizacje występujące w świecie fantasy. Gildia złodziei chętniej będzie rozmawiać z rasami takimi jak Khajiici – niepozornymi, małymi i sprytnymi. Wielki ork budzi grozę wśród mieszkańców miasta i nieufność wobec strażników. To bardzo ważny element, który wzbogaca rozgrywkę i buduje klimat. Jednak w grze The Elder Scrolls V: Skyrim ten aspekt został potraktowany po macoszemu.
Skyrim ork
Aby dokładniej zbadać problem zagłębiłem się w świat Skyrim. Swoją przygodę z tym tytułem zacząłem od gry orkiem. Na początku wszystko zapowiadało się bardzo dobrze. W Helgen, gdy wraz z innymi więźniami stałem w kolejce do katowskiego topora, cesarski żołnierz który wywoływał skazanych zauważył, że jestem orkiem. Zdziwił się co robię tak daleko od orkowych twierdz. Później kilka razy usłyszałem teksty w stylu: ,,Wstawaj orku!” Pomyślałem, że klimat ten zostanie rozbudowany w dalszej grze.
Skyrim helgen
Niestety, tak nie było. Gdy przemierzałem prowincję Skyrim wykonując zadania i poznając nowe osoby, rzadko kto patrzył na mnie przez pryzmat rasy. Czasem usłyszałem ,,Co jest, orku?” i na tym koniec. Skontaktowałem się z gildią złodziei dla sprawdzenia czy przyjmą w swe szeregi wielkiego, brutalnego, pozbawionego finezji orka w pełnej zbroi, który o skradaniu się i złodziejstwie nie ma zielonego pojęcia. Przyjęli mnie z radością!
Skyrim gildia złodziei
Kiedy wygrałem bójkę z pewnym człowiekiem, pokonany przeciwnik powiedział ,,Wygląd niepozorny, ale co nie co potrafisz“ Niepozorny ork? Dobre sobie. Gdy grałem Khajiitem, napotkałem moich pobratymców przed Białą Granią. Zaczęli mi opowiadać o swojej ojczyźnie i o tym jak to klimat Skyrim nie odpowiada istotom przezwyczajonym do gorących piasków. Moim zdaniem rozmowa powinna przebiegać inaczej. Powinny pojawić się teksty typu ,,Ehh, Ciebie też wyrzuciło w tę mroźną krainę? Obyśmy kiedyś powrócili do uroków naszej ojczyzny. Piękne Elswyr. Pamiętam dzień, w którym je opuściłem.“
Skyrim khajiitowie
W niektórych dialogach są zalążki tego o czym mówię. Kiedy rozmawiałem z pewnym Redgardem (należy grać inną rasą niż Nord) powiedział on: ,,Nie jestem stąd tak jak ty. Coś nas łączy“. Niestety, to tylko drobne światełka w ciemnym tunelu. Gdyby twórcy gry popracowaliby nad tym dłużej gra na dłuższą metę zamiast przytłaczać ogromem zadań i dialogów, przyciągałaby.

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

Kiedy grałem orkiem i napotkałem po raz pierwszy wioskę orków odzyskałem nadzieję. Wyobrażałem sobie wiele rzeczy. Wspólne polowanie na mamuty i giganty, w czasie którego staczamy walkę ze smokiem, po zakończeniu której orkowie dowiadują się, że jesteśmy Smoczym Dziecięciem. Legendy o orkowych bohaterach opowiadane przy ognisku. Pytania o to jak to jest być wybrańcem. Zawody w walce wręcz. Wszyscy w wiosce byliby świadomi tego, że rozmawiają z orkiem, potomkiem Malacatha, jednym z nich. Skończyłaby się nijakość. Kiedy stanąłem przed bramą wejściową do wioski, jeden z orkowych strażników powitał mnie serdecznie i zaproponował wejście i rozgoszcznie się . Zgodziłem się i z wielką radością przekroczyłem bramę. (Później się dowiedziałem, że gdybym grał inną rasą i chciałbym wejść do wioski, musiałbym wykonać pewne zadanie).
Skyrim wioska orków1
Niestety i tym razem spotkałem się z rasową obojętnością. Od momentu przejścia przez bramę czułem się jak obcy. Nie byłem traktowany jak ork, tylko jak przybysz. Byłem niczym Wojciech Cejrowski wśród dzikich ludów Afryki lub Ameryki Południowej. W rozmowie z innymi orkami mogłem zadawać pytania o zwyczaje orków, kodeks Malacatha i inne sprawy, które moja postać powinna doskonale znać. Moi zielonoskórzy przyjaciele odpowiadali na te pytania i nie zwracali uwagi na to, że ja też jestem orkiem. Szczegółowe informacje o rasie, którą gramy, powinniśmy mieć przedstawione na początku gry i powinny być zawsze dostępne w jakieś encyklopedii. To, że ork przychodzi do swoich pobratymców i pyta się, jak to jest być orkiem jest bardzo dziwne i sztuczne. Jedyną rzeczą, którą mogłem tam zrobić oprócz zadawania pytań i skorzystania z kuźni była walka na pięści z wodzem wioski. Podobnych wiosek jest kilka.
Skyrim wioska orków2
W jednej z nich jest do wykonania deadryczne zadanie związane ze stwórcą i bogiem orków Malacathem. Ale nawet, gdy sam Malacath przemówi do nas, by nam podziękować nie zauważy, że rozmawia z jednym ze swoich synów
Skyrim Malacath
Skyrim to duży świat. Duży, lecz pusty. Brak mu wypełnienia. Właśnie ta pustka sprawia, że po pewnym czasie ten ogromny świat zaczyna nudzić, zamiast sprawiać przyjemność. Zamiast wrzucać na siłę tony zadań, które opierają się na tym samym schemacie można by było stworzyć zadania przemyślane i dodające klimat. Wątek główny też powinien być inaczej zaprojektowany dla różnych ras. Nie mówię tu o całkowitym przebudowaniu zadań, lecz o drobnych szczegółach takich jak inne kwestie dialogowe lub inne, opcjonalne możliwości wykonywania różnych części składowych zadania. Środowisko wokoł w dość sprawny sposób reaguje na siebie nawzajem. Dunmerowie nienawidzą Khajjitów i Bosmerów. Argonianie nie są darzeni szacunkiem u Nordów. Lecz brak w tym nas. To przecież my jesteśmy najważniejszą postacią. Mieszkańcy prowincji Skyrim powinni zachowywać się różnie w stosunku do nas, w zależności jaką rasą gramy. Ta nijakość jest bardzo dużym minusem.

Za Skyrim!

Drugim aspektem, który poruszę to wojna pomiędzy Gromowładnymi i Cesarskimi. Na początek rzut oka na przyczyny konfliktu.

Wielka Wojna pomiędzy Cesarstwem a Altmerskim Dominium zakończyła się Konkordatem Bieli i Złota, który po za sprawami terytorialnymi zakazywał kultu Talosa – Norda, założyciela Cesarstwa, który stał się bogiem. Odtąd każdy, kto wyznawał Talosa podlegał karze. Dla Nordów był to niezwykły szok. ,, Nasz bóg nie jest bogiem, bo powiedziały tak jakieś nadęte elfy?“ – mówili Nordowie. W końcu w roku 201 4E Jarl Wichrowego Tronu, Ulfrik Gromowładny wywołał rebelię przeciwko Cesarstwu zabijając Najwyższego Króla Skyrim, który był tylko marionetką w rękach Cesarza. Chciał, by Skyrim było osobnym, niepodległym królestwem, które rządzić się będzie własnymi prawami. To od naszego wirtualnego awatara zależy, kto zwycięży w tej wojnie.
Skyrim Talos
Niezależnie jednak do kogo się przyłączymy zadania polegające na odbiciu kolejnych prowincji są bardzo nudne. (Poza dwoma – bitwa o Białą Grań i, w zależności do której strony konfliktu dołączyliśmy bitwa o Wichrowy Tron lub Samotnię.) Zdobycie całej krainy to tylko kwestia zajęcia kilku fortów, zrobienia kilku zadań polegających na np. napadnięciu na wóz z bronią i wspomnianego już wcześniej zajmowania miast.
Skyrim Gromowładni vs Cesarscy
OK, można postawić za linię obrony to, że to w końcu wojna i sami wszystkiego nie zrobimy. Załóżmy, że w czasie, gdy my napadamy na jakiś fort to w całej prowincji, o którą aktualnie walczymy są prowadzone podobne akcje. Jednak prawda jest taka, że kiedy jakaś prowincja zostaje zdobyta to we wszystkich fortach nadal panuje anarchia, a dokładniej bandyctwo. Z tego wynika, że:

1. Bandyci trzymają za mordę całą tą mroźną krainę, a Cesarstwo poza murami miast nie ma nic do gadania.

2. Gromowładni nie przeprowadzają żadnych akcji ofensywnych, mających na celu zajęcie strategicznych pozycji i umocnienie się na wypadek kontrataku sił Cesarstwa. ( Sun Tzu przewraca się w grobie.)
Skyrim bandycki fort
Mam również jeszcze jedną, drobną uwagę co do całego konfliktu. Na wojnie nie zawsze wszystko idzie gładko. Czasem, będąc stroną atakującą, trzeba przejść do defensywy. Tutaj wojna to bułka z masłem. Zajmujemy prowincję za prowincją nie napotykając żadnych większych problemów. To po prostu idzie za łatwo.
Skyrim oblężenie Białej Grani

Na barykady!

Skala bitew jest mizerna, wręcz śmieszna. Rozumiem, że zbytni rozmach mógłby powodować problemy z płynną rozgrywką pod względem technicznym, lecz można temu zaradzić i wywołać złudzenie rozmachu. Na mapie będzie się działo tyle samo, ale my będziemy mieć uczucie uczestniczenia w wielkiej bitwie, o której będą pisać pieśni! Jak można by to było zrobić? Załóżmy, że znajdujemy się na odprawie przed bitwą. Nasz przełożony mówi nam jak będzie przebiegać potyczka. Przykładowo my uderzymy na miasto przez północną bramę, a drużyna Czarny Niedźwiedź zaatakuje przez zachodnią. W tym czasie oddział Szary Wilk wespnie się po murach od strony południowej i zlikwiduje wrogich łuczników. Tak na prawdę, gdy my będziemy wykonywać swoje zadanie te drużyny nie będą fizycznie istnieć, a pojawią się w ustalonym miejscu np. ,,Wasza drużyna i Szary Wilk spotkają się na dziedzińcu i zabezpieczą pałac, w którym zabarykadują się i zasypią gradem strzał uciekających przed Szary Wilkiem wrogów. Jeśli wróg będzie się mocno trzymał, Szary Wilk wycofa się a wasza ekipa uderzy na wroga“. Szary Wilk w ogóle nie istnieje a Czarny Niedźwiedź pojawia się od momentu wkroczenia na dziedziniec. Można by było też przed bitwą udać się na nocny rekonesans i zbadać słabe punkty miasta. Czasem może się coś nie udać i podczas bitwy trzeba będzie improwizować. Możliwości jest bardzo dużo.
Skyrim obóz gromowładnych

Absurdy powojenne

Dobrze, doprowadziłem do wyzwolenia Skyrim przez Nordów, wracam do robienia zwykłych zadań. Przyłączyłem się do Gildii Zabójców i dostałem zlecenie zabicia syna cesarskiego Legata, który dokonuje przeglądu miast w Skyrim. Na początku myślałem, że chodzi po cywilnemu, bez zbroi, ale nadal zastanawiało mnie jedno pytanie. Po co dokonuje przeglądu miast na utraconym terytorium? Kiedy zobaczyłem tego gościa w Samotni to złapałem się za głowę. Wysoko postawiony żołnierz cesarski w mundurze paraduje obok ćwiczących szermierkę Gromowładnych. Co więcej ujrzałem taki oto widok:
Skyrim absurd
To tak jakby Podczas II WŚ Himmler biegał po Londynie w mundurze, a na poligonie żołnierze Wermachtu ćwiczyli ramię w ramię z SAS.Co więcej kilka misji później dostałem zlecenie zabicia…uwaga, uwaga…. cesarza, który przybył z wizytą do Samotni. W tym momencie śmiałem się tak głośno, że usłyszeli mnie jeźdźcy burzy. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego?
Skyrim cesarz

W dwóch słowach

Na wstępie zadałem pytanie czy Skyrimowi należą się tak wysokie oceny. Moim zdaniem nie zasługuje na takie noty przez to, że bolączki, które naświetliłem w tym artykule psują klimat. Nie jest to gra zła, ale nie jest też tak wspaniała jak ją przedstawiają recenzenci.

Informacje o Bruno

Zakochany w grach RPG, z naciskiem na cRPG. Poza grami? Siatkówka i piłka ręczna. Nienawidzę reklam w internecie (a kto lubi). Początkujący let's player. Co mnie tutaj przywiodło? Chęć przestania być tylko konsumentem gier. Chęć pokazania ludziom swojego stylu gry. Od jakiegoś czasu zajmuję się promocją DSP w internetach.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „To mnie wkurza w Skyrim – elementy psujące klimat RPG

  1. odin pisze:

    Nigdy aż tak bardzo nie skupiałem się w grach od Bethesdy na historii poszczególnych miejsc oraz rodowodzie rasowym, jednak już z tego bardziej płytkiego spojrzenia mam bardzo podobne wrażenia. Chciałbym grać w Skyrim, ale ta gra naprawdę przypomina mi Obliviona, można nawet Morrowinda. I może w przypadku Morrowinda byłby to komplement, jednak komplement zdecydowanie przedawniony. To co było godne uznania w 2003 roku, po niemal dziesięciu latach już uznawane za takie być nie musi. Bethesda przysłowiowo klepie gry na tym samym silniku, w tej samej postaci, merytorycznie oparte na identycznym schemacie. Grając w Skyrim, czuje się jakbym po części zaglądał w przeszłość odwołując się do koronnie zniszczonej przez tą firmę serii Fallout. I tak jak Spoony zrugał nowego XComa i tak samo jak ja odczułem okropne zidiocenie tej gry – jednak nawet ona jest lśniącym diamentem w porównaniu do tego co aktualnie dzieje się z tytułami, które w latach świetności Bethesdy nazywano kultowymi. Jest to smutne. Ówczesne gry RPG często posiadały głębszy sens i mówiąc wprost zarastały gracza fabułą. A aby być dobre po prostu musiały to robić, gdyż fabuła była jedynym środkiem który pobudzał wyobraźnie. Aktualnie mówi się o rewolucji gdy Bethesda wyrzuca darmowy patch wprowadzający animacje trafień krytycznych w Skyrimie. Do tej pory pamiętam nagłówek ign i verge : „Todd Howard udowadnia, że firma może przejść samą siebie jeśli dać jej pracownikom wolną rękę i trochę czasu”. Animacje znane z Fallout 3, wrzucone do Skyrima, doczekują się osobnej nagrody. Smutne x2.

  2. Biszek pisze:

    I used to be adventurer

  3. fright pisze:

    Zgadzam się z Tobą Bruno w 100%. Najgorsze jest polski dubbing do Wiedźmina 2 niema co porównywać zero emocji, uczuć i mam wrażenie że zrobiony na odwal się….. Dialogi same w sobie też są nudne ale Bethesda ma poważny z mini problem również Fallout 3 a w szczególność New Vegaa tego się czytać nie da bo są porostu o niczym i zawsze takie same w szczególność na końcu tych dcl… Skyrim bardzo dużo lokacji , postaci ale zadania polegają ciągle na tym samym i po 4-6 dniach jedna wielka nuda.

  4. odin pisze:

    Zgadzam się z Tobą Bruno w 100%. Najgorsze jest polski dubbing do Wiedźmina 2 niema co porównywać zero emocji, uczuć i mam wrażenie że zrobiony na odwal się….. Dialogi same w sobie też są nudne aleBethesda ma poważny z mini problem również Fallout 3 a w szczególność New Vegaa tego się czytać nie dabo są porostu o niczym i zawsze takie same w szczególność na końcu tych dcl… Skyrim bardzo dużo lokacji , postaci ale zadania polegają ciągle na tym samym i po 4-6 dniach jedna wielka nuda.

    Dobrze mówi!

  5. mystic pisze:

    @Biszek
    … like you but then I took an arrow to my knee :)

  6. Dobry artykuł :) Raz na jakiś czas mam ochotę zagrać w skyrim ale od razu mi ta ochota przechodzi po tym, jak pomyślę jak bardzo ten świat jest pusty.Mógłby się ktoś wypowiedzieć tutaj odnośnie DLC? Z tego co słyszałem dragonborn jest żałośnie słaby.Jeśli chodzi o klimat TES to jedyną naprawdę klimatyczną grą z w którą grałem z tej serii jest niezapomniany, prześwietny Morrowind.Skyrim zawsze pozostanie na drugim miejscu a oblivion niech pójdzie w zapomnienie :D

  7. Jaracz pisze:

    Bruno, moim zdaniem i tak masz mało pretensji względem tej gry. Mnie zawsze w grach Bethesdy odstraszał wielki świat, pełen schematycznych lokacji, bezbarwnych postaci i mało urozmaiconych zadań. Tak w myśl zasady: wszystkiego od groma, ale nijako. Nie zrozumcie mnie źle – fajnie się bawiłem przy Morrowindzie, Oblivionie, Skyrimie i Fallout 3, ale przy każdym tym tytule wytrwałem tylko (albo „aż” w porównaniu do jakichś FPSów) średnio z 20 godzin, bo ile można zwiedzać podobne lokacje, zabijać kilka rodzajów stworków i gadać z bezbarwnymi NPCtami. Główny wątek fabularny udało mi się skończyć tylko w Fallout 3, choć teraz trochę zastanawia mnie, jak udało mi się to zrobić. :D

  8. Bruno pisze:

    Po prostu przedstawiłem dwa elementy, o których w recenzjach raczej się nie mówi. Aspekty, które podałeś są denerwujące i dość często wypominane przez ludzi. Nie chciałem powtarzać narzekań, które są raczej oczywiste. Naświetliłem coś na co nie każdy zwraca uwagę, a mnie osobiście bardzo denerwuje.

  9. Cline pisze:

    Jak ja grałem to chciałem pograć a się zgubiłem.

  10. Moruc pisze:

    Dobrze mówi!

    Posypać mu!

    Dla mnie Gothic i Gothic 2 > RPGi od Bethesdy, to oczywiste chyba dla wszystkich.

  11. Mroku pisze:

    Jak ja grałem to chciałem pograć a się zgubiłem.

    You make my day :D

    Z gier Bethesy znam tylko Fallout 3, a i ten mnie niemiłosiernie wręcz znudził. Ogólnie pojęcie gier RPG jest dość względne, bo ostatnią grą w której faktycznie czułem, że odgrywam jakieś role był FTL, nie żadne tam wieśki, czy inne masiory.

  12. Bruno pisze:

    Oczywiście, że Gothic 1 i 2 biją gry Bethesdy na głowę! To są gry prawdziwie kultowe, co jakiś czas do nich wracam. (Przyszedłeś tu tylko po to by…)

  13. odin pisze:

    Oj FTL dobry, bardzo dobry.

  14. Bruno, będziesz robił więcej TMW?

  15. Dembalak pisze:

    Pierwszy problem jaki opisujesz, że nie czuć przynależności do danej rasy jaką się wybierze to twórcy oczywiście mogli poprawić. Wymagałoby to wiecej pracy i kosztów związanych z gra, potrzeba wtedy napisać i dograć więcej dialogów. Z tego co patrzę po rozmiarze gry na dysku (5,3GB) to ludzie z Bethesdy nawet jeśli chcieliby zmieścić się na płycie dwuwarstwowej to mieliby sporo miejsca na nowe kwestie.
    Co do drugiego aspektu czyli słabo rozwiązanego konfliktu pomiędzy dwoma głownymi frakcjami nie mogę się za wiele wypowiedzieć. Po spędzeniu prawie 100 godzin gry NIE TKNĄŁEM, zaznaczam, żadego z zadań frakcji. Dlaczego? Gdzieś w głębi spodziewałem się, że zadania związane z wojną i obleganiem miast będą słabo rozwiązane. Weźmy jako przykład poprzednika Skyrima czyli Obliviona. Była w tamtej grze jedna z bitew jeśli dobrze pamiętam bodajże o Kvatch gdzie schemat walki był podobny do tego co opisałeś w swoim artykule, Bruno. Na początku jakaś przemowa, potem niczym starożytne ludy barbarzyńskie wpadamy na zniszczone ulice miasta i sieczemy na oślep mieczem starając się trafić naszych wrogów.
    Po twórcach z Bethesdy można się tego spodziewać, ich gry jeszcze klika lat temu znane były z dużej ilości bugów i róznych innych błędów wliczając w to słabe SI które psuły rozgrywkę. Jeśli miałbym wymienić jedną konkretną rzecz za którą lubię grać w tę serię to bez namysłu wymieniłbym cały świat Zwojów, całą otoczkę związaną z rasami, bóstwami, historią świata. Według mnie twórcy powinni położyć większy nacisk na zintegrowanie gracza z otaczającym jego postać światem i tutaj podpisuję się wszystkimi konczynami pod tym co napisał Bruno. Dlaczego pierwszy Dragon Age odniósł niezły sukces? W całości nie dlatego, że był spadkobiercą Wrot Baldura tylko, że już na starcie można było się zanużyć w świat gry, poczytać o tym co się wcześniej działo, dowiedzieć się jakimi prawami rządzi się ten dany świat.

  16. ChrisAenSidhe pisze:

    Oj tam, oj tam. Z zarzutami polemizować nie mam zamiaru, bo są oczywiście słuszne. Natomiast nie uważam, żeby było AŻ tak źle jak tu lecicie w komentach;] Skyrim jest naprawdę dobrą grą. Nie wybitną, ale dobrą. O klasę lepszą niż Oblivion. Może klimatem nie dorównuje Morrowindowi, ale zgrzytu zębów nie powoduje. Kwestia podejścia. Skyrim jest IMO grą dla podróżników. Wrzucamy kilka modów szlifujących grafę i podziwiamy widoczki niespiesznie zagłębiając się w zadania. A świat, szczególnie w porównaniu z miernym Obkiem wcale nie jest taki pusty. Bez przesady.
    Czy prasowe peany na cześć Skyrima są niezasłużone? Przy takim rozmachu naprawdę ciężko było dopracować każdy element. U mnie Bethesda dostała +1 do oceny za to, że pozwala moderom prężnie działać. Jest tona bardzo dobrych modyfikacji dotyczących zarówno buffa grafy, jak i dodatkowych miejscówek, questów i licznych usprawnień. W erze płacenia za każde dodatekowe gacie taka postawa zasługuje na szacunek. A, że gry Bethesdy mają zawsze tony bugów? Cóż, taki ich urok :P

  17. Bruno pisze:

    Badon, pracuję nad kolejnym artykułem, mam pomysł na jeszcze jeden, a gdy skończę Men of War zrobię recenzję.

  18. jaruto pisze:

    Ciekawy artykuł ale nie mam opinii o Skyrim gdyż w niego nie grałem i grać nie zamierzam, szczególnie po tym co usłyszałem. Nie jara mnie granie dla zdobywania doświadczenia… dlatego już wolę po raz n-ty przejść pierwszego Gothica który jest bardziej dopracowany w pewnych aspektach od tego bezpłciowego sandoboxa w Skirim.

  19. Biszek pisze:

    Jaruto, ale przyjemnie się gra w Skyrima, po to nawet aby pooglądać karojabrazy, czy powalczyć sobie / pozwiedzać kraine, powinieneś spróbować :)

  20. Bruno pisze:

    Biszku, dla mnie Gothic 1 i 2 przebijają Skyrima właśnie dlatego, że te elementy, które przedstawiłem są bardzo dopracowane. Chodzi tu o tzw ,,poczucie gildyjne”. Ludzie widzą że np jesteś magiem, lub paladynem. Kwestia wojny z orkami jest przeprowadzona bardzo dobrze. W starszych Gothicach nie było szałowego systemy walki i przepięknych krajobrazów, a jakoś częściej lubię wracać właśnie do nich.

  21. Gothic I to przede wszystkim klimat, nigdzie indziej nie było tego uczucia, że wychodząc do lasu w nocy od razu chciało się wracać do bezpiecznego obozu. + Prześwietny polski dubbing.

  22. jaruto pisze:

    Biszek, nie wiem… ;p jak to stanieje do śmiesznych pieniędzy, powiedzmy 10 zł? To wtedy zaryzykuję kupno tej gry i zagrania tylko dla widoków.

  23. Ja pisze:

    Zgadzam się w stu procentach. Skyrim to jałowy sandbox. Świat jest naprawdę piękny jeśli nie oczekujemy od niego różnorodności (wiadomo – góry, śnieg..). Można by do tego dodać otoczkę historyczną i ewentualnie część systemu craftingu (część, bo jest niedopracowany – patrz: zarabianie na wytwarzaniu 10000 sztuk sztyletów) ale na tym zalety się kończą. Bezpłciowe postacie, marne questy, słaba fabuła, czyli praktycznie brakuje wszystkiego tego co w rpg najważniejsze, a co jednym słowem można nazwać klimatem. Pod tym względem nic nie przebije Gothica (części 1 i 2 z Nocą Kruka oczywiście..). Ehh, szkoda..

  24. odin pisze:

    Tradycją DSowej gościnności witaj na deesie ;)

  25. Ragnar Czerwony pisze:

    Ja tam mówię wam MACIE BÓL DUPY I TYLE ;P

    Skyrim nie jest rewelacją jest gorszy od Morrowinda. Jasne że Gothic 1 i 2 lepsze w klimacie ale wasze płacze i żale wywołują u mnie śmiech. Klimat i realizm w grach to jak uczciwy polityk w życiu nie uświadczysz.

    Chwalimy gothica za lepsze klimaty gry. Ja nieźle się grało i czuło różnice grając paladynem lub magiem ale co to za realizm jak w lewej kieszeni ciągnę 300 orkowych mieczy a w prawej 10 tysięcy bryłek rudy i 700 mikstur. Skyrim nie lepszy 300 kg ładunku Bitch please To kpina która występuje w każdej grze nawet w Baldurs gate mag nosi po kilka lasek i zbroi bo daje radę hahahaha
    Pusty świat chyba jak wasze makówki są puste. Ja największą przyjemność czerpałem właśnie z oblatywania tego „pustostanu” Przyznaję że niektóre zadania o kant d$% potłuc bo brak podstawowej logiki ale i Gothic nie święty np. Dlaczego po zabiciu smoków wciąż się po okolicy pętają łowcy smoków po co oni, roboty już nie ma ? Albo po wybiciu wszystkich orków w starym obozie czemu paladyni wciąż są oblegani i zaszczuci w środku desperacko walcząc o przetrwanie hahahaha a to Zabijam pirata a zbroi nie zdejmę toż to oszustwo ubiłem gnidę chce jego wdzianko BUUUU Idziemy dalej główni bohaterowie Skyrim i Gothica to debile. Sami nie wpadną jak naostrzyć miecze hahaha muszą się nauczyć hahahaha w gothicu ponadto by do miasta wejść musisz mieć strój pasterza i wykonać zadanie WTF sam nie może sobie ukraść ubrania bo nie zdejmie go z trupa hahahah a w seriach TES jasne potrzeba czegoś kupisz ukradniesz albo z truchła poprzedniego właściciela weźmiesz większy wybór(choć i w TES też często się taka logika Gothica wkrada nie przeczę) Gothic dalej pirat zaatakował statek, ale nie zauważył że to okręt wojenny, noooo panowie to już poniżej krytyki. Dalej wynagrodzenie za przyniesienie kilku rzep albo jakiegoś duperela 500 złota hahaha ale i w Skyrim takie cuda znajdziesz ale znacznie rzadziej i bez przesady tam po 25 złota też majątek jak na taki duperel ale nie tak jak w Gothic. Zresztą kto to widział tachać ze sobą kilka tysięcy septimów czy dukatów albo innego badziewia w KAŻDEJ grze rpg, ci bohaterowie to maja kieszenie na pieniążki, po prostu chodzący FORT KNOX. Ponadto po co w grach pełno potworów i drapieżników. Kurde czym one się żywią ludzinę tylko jedzą bo innych niegroźnych roślinożerców za mało jak na te tabuny monsterów. Kolejna wada Gothica przez większość gry byle kretoszczór to mega potwór a wilk to prawdziwy bos a potem buch rewolucja zdobywasz czar inwestujesz w miecze itp. i mordujesz całe te łatajstwo na setki i tysiące. Skyrim też nie różowo ale lepiej z poziomem zwłaszcza że można go ustawić (Gothic tylko 3) a jak za mało to walę mody i już mam Hardkor na całego bo tak mogę. Dalej mag Gothica przez 80% dupa z rączkami bez many i nagle buch nowa runa fala śmierci i maszyna do zabijania HAHAHA Kolejne wady Gothica znikający npc nie pojawiające się linie dialogowe nieśmiertelni przeciwnicy i ncpy utykanie w teksturach Dobrze chociaż, że przedmioty z ekwipunku mi nie znikały, ale w sumie to co z tego jeśli znikną mi amulety skoro i tak wystarczy FALA ŚMIERCI
    Ok a teraz MEGA wada w Gothic smoki są potężne ja mega silne bosy a jak wystarczy bele chłystek z dwoma zwojami i 10 mana na każdego, to już trudniej się do nich dostać niż je pokonać tu wystarczy byle wieśniok a nie bezimienny Tu skyrim wygrywa ze smokami się musiałem namęczyć (przynajmniej na początku potem jak się opanowało grę i zasady:( było za łatwo ale wciąż lepiej niż w gothicu plus skyrimowe przynajmniej dużo latają. Zostały mody :D)

    Skyrim jest bardzo dobry bo mnie bawi. Jasne ma wady jak każdy ale nie przeszkadzają mi czerpać radochę garściami. Wady nie przeszkodziły też Gothicowi stać się kultowym

    Irytują mnie tacy ludzie jak wy brak realizmu w grach hahahaha raczej brak tkanki mózgowej w waszych czaszkach ;P Chceta realizm wypierdalać sprzed ekranu i won do lasu szturchać wilka patykiem REALIZM REAKCJI ZAPEWNIONY ;P

    Jaki jest morał:
    Każda gra nie ma realizmu żadna z osobna i wszystkie razem. W każdej znajdzie się brak logiki albo nawet mega głupoty ale to gry, katastrofa jak to samo jest w książce ;D

  26. Radom pisze:

    Czy tylko ja zauważyłem że nigdzie nie można napotkać krasnoluda? Najmniejszego nawet w tawernie? Dzwiganie bezsensowne ton złomu złomu i zbierania złota którego mam juz ponad 100.000 zapawa o zgroze. Niczego juz nie zbieram. Graz abugowana na maksa bląd na błędzie czy to w fabule czy mechanice i na przygodach których nie da sie ukończyć. Brak zaznaczonych celów na mapie. Nasuwa się pytanie. Po co zaczynać?

  27. nox pisze:

    Krasnoluda raczej nie spotkasz bo w skyrimie są rasą wymarłą…

  28. Scrol. niezbyt elder pisze:

    Ragnarze sorry, ale mam Cię za durnia. Pomijam błędy wynikające z techniki gry i jej wieku, ale skyrim jest słaby. Co do smoków, nie jest możliwe, aby jakiś świrek z mieczykiem zabił smoka, ale to szczegół. Mag już ujdzie. Poza tym, mówisz, że za przyniesienie rzepy czy innego śmiecia w Gothicu masz furę kasy, ale ją za przyniesienie karmy dla psa z podgrodzia do miasta dostałem 500 zł w skyrim. Idealnie wyważone. A do tego miasta, większość ich w skajrim to jakieś zawszone dziury, gdzie 80 procent populacji to straż. W skajrim denerwuje również brak celu w questach z gildiami, jak mroczne bractwo (banda świrów i pseudo skrytobojcow którym staje na samą myśl o zabijaniu), czy akademia magów. Wszystko nie ma większego sensu, rozwiązanie jakiego kolwiek questu niczego nie zmienia na trwałe i prawdziwie. Jak np w DA 1. Główna fabuła jest słaba. Gothic 1 ją powala na kolana i niżej. Nic nie zaskakuje. Humor nijaki, postacie nijakie, choć tu gothic nie jest dużo lepszy. A cały konflikt między nordami a cesarstwem jest płaski. (tak w ogóle, to to,ze ulfrik jest agentem thalmoru nie ma żadnego znaczenia.)

    Skyrim to gra, gdzie jest ładna graficzna itp, ale klimatu nie ma. Wszystko jednakowe, sztampowe, żadnego charakteru, jak w przypadku BioWare, czy chodźmy Wiedźmina (szczególnie 1)

    Denerwuje bardzo, że jestem arcymagiem, smoczym dzuecieciem, słownikiem, przywódca trzech gildii, championem kilku daedr naraz, tanem połowy skyrim, a traktuje się mnie jak na początku gry, jakbym był zwykłym typkiem z wyjątkiem paru zmian w dialogach. I tyle.

    I prawda jest, że świat duży, ale pusty i jest jak ‚katedra bez Boga’ parafrazując.

  29. Vulux pisze:

    Zgadzam się z tobą w tym artykule.Gram w skyrima od nie dawna,mam w nim 80 godzin,i na prawdę ten świat jest pusty.Miałem ciekawą sytułację w smoczystanie czy jakoś tak.Spotkałem tan cesarskiego jakiegoś tam agenta,oczywiście w pełnym mundurze cesarskim.Jako prawidłowy gromowładny zaatakowałem,i nagle zaczął mnie atakować gromowładny żołnierz :V Albo to że w smoczej przystani w podziemiach są wszyscy jarlowie i wszystkie postacie związane z cesarstwem,siedzą sobie,gawędzą i popijają miód,a obok nich stoją gromowładni żołnierze… super.Trochę się na tej grze zawiodłem…

  30. Iks De Bardzo pisze:

    UWAGA: Będę generalizować!
    Buu….

    Czytam Was i śmiać mi się chce xD
    I z Ragnarem się zgadzam – nie w kwestii szczegółów, bo mnie kupę obchodzą, ale z samym sednem jego wywodu: TO SĄ GRY. Jakim paradoksem jest wymaganie realizmu i 100% logiki (jakbyście mieli dłużej czekać na premiery z takich powodów jak poświęcanie czasu wszystkim szczegółom, też byłoby źle – bankowo) od gry, w której wcielasz się w elfa, orka czy inne nieistniejące w realnym świecie ustrojstwo XD

    Gry są ograniczone – czasem, funduszami, możliwościami silnika – całą masą bajerów, o których wiecie z pewnością lepiej niż ja. I co z tego wynika?
    Nic.
    Wiecie i na tym się kończy. Wymagacie cudów, piszecie, czego to Bethesda nie mogłaby zrobić… ciekawa jestem, jak wyglądałyby gry spod Waszych rąk ;) Jaki byłby efekt Waszej pracy, boście przecie wielcy znawcy klimatu i realizmu. Dziwne, że nie ma tu nikogo rzucającego tekstami typu PC MASTER RACE – idealnie by się to wpasowało w poziom merytoryczny tej dyskusji.

    Oczywiście – posiadanie własnej opinii jest spoko, tyle że mówienie komuś, iż ma się go za durnia, bo śmiał się nie zgodzić (no sorry, ale bul pópy wybrzmiewa tak bardzo u pana Scrol. niezbyt elder, że ciężko w ogóle to czytać).

    Niesamowicie mnie to bawi – a najlepsze jest to, że to pitolenie na gry często zniechęca innych do grania w dany tytuł. Niekoniecznie właściwie.
    Zawsze sądziłam, że gra ma sprawiać przyjemność, być odskocznią od realizmu itp. itd. W życiu nie przyszłoby mi do głowy (o ile takie „smaczki” same nie waliłyby po oczach), żeby tak realistycznie oceniać jakąkolwiek pozycję otagowaną jako „fantasy” czy „rpg”. Czy w ogóle grę.
    Za mało różnic rasowych pokazano? Naprawdę? To taki problem ujmujący grze?
    To jest mało realistyczne?
    Ceny? Puste lokacje?
    Jakby były zapełnione, to byłby hałas, że potworków za dużo. Że npcki biegają bez sensu, a można było tą pracę poświęcić na coś innego.
    Otwarty świat wymaga pewnych wyrzeczeń, czy nie tak?
    Jak nie podoba się taka forma, to olać i grać w wysoce oskryptowane, liniowe fabuły, bo brzmicie momentami jak skrajni masochiści.
    Zamiast wyluzować i cieszyć się, że macie czas i możliwości, żeby się relaksować w ten sposób, to jęczycie, krytykujecie i wprowadzacie nastrój: podoba Ci się to – znać, że nie masz pojęcia o grach.

    Hawk!
    <3 , :* i w ogóle słitaśnie.

  31. MirekL pisze:

    Ciężko było znaleźć ten artykul w google, stronka ciekawa, zasługuje na większy ruch. Pozycjonowanie w 2015 stało się bardzo trudne, jest coś co ci się napewno przyda, poszukaj sobie w google – niezbędnik dla każdego webmastera

  32. jakubalski pisze:

    ja raz gralem cesarskim i chcialem doloczyc do gromowladnych przyjeli mnie skoro gromowladni nienawidzo cesarskich to absolutnie nie powinni mnie przyjoc wrecz przeciwnie powinni mnie nawet zaatakowac albo jak gralem magiem wysokim elfem talmorczykiem i dolonczalem do gromowladnych to tez mnie przyjeli a przecierz gromowladni nienawidzo talmorczykow bo zabronili im wyznawac talosa moi bracia talmorczycy zabronili im czcic najwazniejszego boga a oni przyjmujo mnnie do swojej armi powinni mnie zaatakowac i nawet nie wpuscic do wichrowego tronu a wpuscili mnie z radoscio a z tym cesarzem co mialem go zabic to gromowladni powinni go nie wpyscic do samotni a jak przejolem bialo gran z gromowladnymi to jeden z gromowladnych straznikow powiedzial ,,cesarz skyrim nie zyje nastaly mroczne dni naprawde mroczne on powinien sie cieszyc ze cesarz nie zyje moze skyrim ma troche niedopracowan ale i tak to fajna gra pozdrawiam

  33. Kamil pisze:

    Na początku gra rzeczywiście robi wrażenie lecz niestety po kilku godzinach wszystko zostaje tragicznie obnażone. Cała masa kretynizmów traktujących graczy jak zwykłych debili. Po pierwsze cały system skalowania poziomu trudności to jedna wielka porażka jedni wrogowie dostosowują się do twojego poziomu na początku gry drudzy mają poziom bogów z czego to wynika to nie mam pojęcia. Kretyński system awansowania dla masochistów nie wiem komu sprawia radość milion razy powtarzać daną czynność by awansować później nawet nie chciało mi się zabijać przeciwników bo i tak przedmioty jakie dostawałem też ależ oczywiście były skalowane. Identyczne lochy i ci sami przeciwnicy co z tego że otwarty świat jak każda lokacja zawierała identyczne odmiany tych samych przeciwników wilki, pająki, szkielety, czarodziejów, bandytów, smoki, mamuty z gigantami. 1/2 czarów była zupełnie bezużyteczna. Brak fabuły tak szczerze mimo pogrania około 30 godzin w tą grę nie mam pojęcia jaka była fabuła i co ja tam właściwie robiłem oprócz ubijania strasznie słabych smoków. W baldurs gate po zabiciu smoka zawsze miałem radochę stanowiło to wyzwanie w skyrimie smoki zabijałem na śniadanie jak mi się chciało bo i tak nic ciekawego nie miały. Po prostu nie rozumiem sensu po co grać w tą grę jeśli zabijanie przeciwników daje tylko kasę bo przedmioty to są tak kiepskie że szkoda mówić. Z plusów tej gry to chyba grafika która nie móli kompa i płynnie chodzi jedni chwalą otwarty świat jednak mnie on bardziej irytował zwłaszcza te wszystkie otwarte góry z jedyną właściwą drogą którą można wejść szczegół że 5 letnie dziecko by się wspieło na taki pagórek niestety też podobny syndorm co wiedźmin czasami kosmicznie wysokie przeszkody które mają po pół metra wysokości :D Jak ktoś lubi biegać i oglądać kwadratowe krajobrazy tak skyrim mu się podobać. Jednak od gry oczekuję czegoś więcej – wyzwania, jakiś ciekawych opcji dialogowych a nie klikania dalej bo i tak misja sprowadza się do idz do lochów zabij przynies. Z plusów to mogę zaliczyć mody to naprawdę fajna sprawa która zmienia troche ten drętwy kawadratowy świat na plus bardziej, Gdyby jeszcze wywalić ten cały syf twórców i dać pusty świat który można by zapełnić prawdziwymi lokacjami jak w baldzurze zrobić normalny system awansowania jak w baldurze :) to gra byłaby genialna a tak to wyszedł niezjadliwy badziew dla masochistów umiejących używać tylko dwóch klawiszy myszki (atakuj i blokuj a i to też nie zawsze).

  34. DDGamer pisze:

    Spoko spostrzeżenia, aczkolwiek skyrim jest zupelnie tym czego trzeba nie za duzo nie za malo idealny balans wielki sandbox z ciekawa linia fabularna, klimatem oraz grafika której nie musi sie wstydzic nawet w 2017 roku .Nie mogę sie zgodzić co do pustości gry ponieważ nawet przemierzajac świat na nogach czy konno spotkamy ciekawe npc-ty zdarzenia czy potwory daje to wrazenie ze świat żyje własnym życiem i nie jesteś jego głównym elementem dlatego kłaniam sie w strone producentów i dziękuje za to że przy tak wielkim świecie uzyskali tak dobry efekt. Skyrimowi nie brakuje błedów i niedociagniec ale jestem zdania ze gracze dostali to co chcieli dla wybrednych poszukujacych bog wie czego polecam pograc w klasyki RPG jak baldurs gate ,newerwinter nights czy pierwsze fallouty wtedy mozemy sie czepiac i oceniac jak to mowia kazdemu nie dogodzisz ja zgadzam sie ze skyrim byl swego rodzaju nowoscia i rewolucja w grach RPG oraz sandboxowych mnie zadowolil w 100% bo chodzi o to by z grania czerpac przyjemnosc a nie od klikniecia przycisku play szukac bugow czy niedociagniec . Wiec jesli znacie gre idealna to prosze o tytuł , jesli ktos wyskoczy mi z witcherem to nie mamy o czym rozmawiac w moich oczach nie jest on gra formatu TES 5 , ze wzgledu na to ze reprezentuje inny styl rozgrywki i wielka liniowosc oraz pozornosc wyboru .

Add Comment Register

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>