GTA Online: przebój i farsa w jednym

gta-online
Witajcie. W ramach dzisiejszego Singleshocka będzie tekst o niesławnym GTA Online, w które desperacko próbują pograć fani Grand Theft Auto V i za sprawą błędów, które nawiedziły samą grę i serwery, udaje się to tylko niewielu z siedemnastu milionów ludzi, którzy zdecydowali się wydać niemałe pieniądze na tę produkcję. Zapraszam.

Dwa tygodnie temu stałem się szczęśliwym posiadaczem GTA V. Jakaż była moja radość, że mogę zmierzyć się sam na sam z historią Michaela, Franklina i Trevora. Grałem po kilka godzin dziennie i po kilku dniach ukończyłem fabułę i większą część wątków pobocznych.

gta-v

Jednak nie przejmowałem się tym, że słodka zabawa z GTA V szybko się skończy. Rockstar bowiem zdecydował się dwa tygodnie później wypuścić w świat GTA Online, czyli takie małe para-MMO w świecie gry. I to bez dodatkowych kosztów dla gracza, bowiem ów tryb zawarty był w pakiecie z grą. Zakupiłem więc sobie pakiet Gold na Xboksie i czekałem na 1. października. A czekałem z wypiekami na twarzy, w końcu GTA V to nie byle szajs, a co dopiero będzie w trybie multiplayer!

Aż w końcu wielki dzień nadszedł. Około siedemnastu milionów graczy uderzyło na serwery, jak wynika z raportu Rockstara. Stwierdzili, że owszem, problemy będą niemal na pewno.

gta-online-4

I nie mylili się. Ludzie jednak byli bardzo cierpliwi, bo nie od razu internet zalała fala hejtu pod adresem R*. Duża część graczy pisała zgodnie „hej, przecież mówili, że tak będzie, rozumiemy” albo „tak wielka premiera nie może się obejść bez takich problemów”.

Oczywiście takie komentarze pojawiały się przez pierwsze kilkadziesiąt godzin. Niektórzy z tych spokojnych i cierpliwych internautów zmienili się w młodych wkurwionych, widząc, jak sytuacja z dnia na dzień nie poprawia się ani o jotę. Na dzień po premierze do GTA Online wydano patch, który miał załatać część problemów. Cztery dni później – następny. Wczoraj (w niedzielę 6 października) zasiedliśmy ze znajomym, którego miałem zamiar przekonać, żeby nie kupował sobie Xbox Live Gold specjalnie dla GTA Online i jednocześnie pokazać, na jaką genialną grę przyjdzie mu poczekać jeszcze parę tygodni. Z subskrypcji Golda zrezygnował, a gry, po 30 minutach prób połączenia, nie zobaczył.

A to dlatego, że owe dwie łatki nie poprawiły absolutnie niczego. Do samego trybu online da się wbić po paru próbach, ale możesz zapomnieć o najciekawszych rzeczach. Możesz wejść do gry, wsiąść do swojego prywatnego auta i porabować sklepy, licząc na to, że reszta graczy w sesji to mili ludzie i zamiast próbować Cię zabić, w razie czego pomogą.

gta-online-5

O ile oczywiście po paru minutach nie wydarzy się taki ewenement, że z sesji wywali każdego innego gracza poza Tobą. Czyli innymi słowy, gra przejdzie płynnie w tryb jednoosobowej gry online i w tym wielkim mieście zbrodni po zostaniesz sam, co chyba trochę kłóci się z założeniami grania w Sieci.

Ode mnie z kolei czytacie dokładną relację, jak wyglądało granie w GTA Online dzień po dniu. Bo jestem jednym z z tych nieszczęśników, którzy w pełni nadziei próbowali sobie pograć. Każdego dnia, w różnych porach i z różnimi ludźmi, próbowałem grać w różne tryby. Z najróżniejszymi skutkami.

gta-online-1

Nie mówię oczywiście, że w tryb Online nie da się w ogóle grać. I żeby nie wyjść na jakiegoś uber-hejtera, to powiem wam, że od czasu do czasu nawet da się pograć – jeżeli traficie przypadkiem na grupkę dwóch lub trzech innych graczy, którzy zbierają się do wyścigu albo strzelaniny 2 vs 2 – w takich wypadkach można mieć śmiało nadzieję, że nic się nie posypie. Bowiem przeprowadziłem parę testów na prawdziwość stwierdzenia, że deathmatche, wyścigi i misje działają całkiem sprawnie, pod warunkiem, że w sesji nie uczestniczy więcej niż sześciu graczy. Lub ośmiu, nie pamiętam, ale wiem, że jak wbijam do jakiejś rozgrywki, to po ilości graczy w lobby mogę stwierdzić, czy uda mi się pograć, czy też zostanę odesłany z kwitkiem z następującym napisem: „Upłynął czas oczekiwania na połączenie z GTA Online. Wróć do Grand Theft Auto V i spróbuj później”.

Właśnie – jest jedna, bardzo denerwująca rzecz, wiążąca się z frazą „Wróć do Grand Theft Auto V…” którą powinni moim zdaniem poprawić w pierwszej kolejności. Chodzi o to, że jeżeli wystąpi jakiś błąd i gra wywali dowolny komunikat – czy to o timeout’cie, czy o niedostępności serwerów chmury Rockstar, czy też o tym że nie znaleziono kompatybilnej sesji – gra nie daje możliwości wyboru pod tytułem „wciśnij X, by spróbować ponownie”. Można jedynie powrócić do trybu fabularnego.

gta-online-6

A teraz wyobraźcie sobie następującą sytuację: odpalacie grę, która domyślnie wrzuca was do trybu jednoosobowego. Załadowanie zajmuje jej 2 minuty, po których włączacie pauzę, wchodzicie do menu Online i wybieracie „Przejdź do GTA Online”. Gra łączy was około minuty, tylko po to, żeby wywalić komunikat o błędzie i dać możliwość powrotu do trybu single player. Co zajmuje również około minuty. Próbujecie jeszcze raz – kolejna minuta na połączenie. Decydujecie się zagrać deathmatch, gra szuka rozgrywki kolejną minutę. Wbija was do lobby, czekacie, aż dołączą pozostali gracze – około 2-3 minut. Wszyscy gotowi, super! Osoba hostująca rozpoczyna grę. Obserwujecie, jak kółeczko obok napisu „Uruchamianie sesji…” kręci się wesoło. Co trwa około 30 sekund. Nagle ekran czernieje i wywala wam ten sam komunikat, który podałem dwa akapity wyżej: „Upłynął czas oczekiwania na połączenie z GTA Online. Wróć do Grand Theft Auto V i spróbuj później”. I zapraszamy do trybu fabularnego – kolejne 2 minuty. I tak gra wyrywa nam z życiorysu kolejne pięcio- i dziesięciominutówki, które marujemy na czekanie. A ciężko się powstrzymać, bo rozrywka jest genialna, kiedy już działa. Czyli w sumie niezwykle rzadko.

gta-online-7

Następna rzecz, to znikające ludziom postacie. Mnie to ominęło, ale internety pełne są informacji, że pewna część graczy w wyniku błędu lub po wypuszczeniu patcha stracili postać, a wraz z nią odpicowane samochody i mieszkania, a żeby sobie na takie coś pozwolić, to trzeba kilkadziesiąt wyścigów/deathmatchy wygrać. Z kolei by wygrać, to trzeba mieć szczęście, żeby w ogóle zagrać. Tak czy siak, wygranie meczu jest o wiele łatwiejszym zadaniem niż znalezienie sprawnej sesji, więc wkurzyłbym się niesamowicie, gdybym też stracił cały dobytek… i odpukać w niemalowane, bo gra już parę razy mnie nastraszyła, ale postanowiłem przeczekać sytuację i póki co, wszystko jest w porządku.

Komedią jest natomiast sam proces tworzenia postaci. Rockstar zdecydował, że jej wygląd dostosowywać będziemy, wybierając, jak wyglądali dziadkowie mamy i taty, a potem na ich podstawie utworzy nam się postać. Ja skorzystałem z funkcji generowania losowego, po czym ustawiłem jednego z dziadków na Johna Marstona, bohatera Red Dead Redemption. Gra pozwoliła mi na taki wybryk, jako, że posiadam RDR. Cały proces jest jak tworzenie bohatera w grach Bethesdy – nie dałem rady stworzyć takiego wyglądu, jaki by mi do końca odpowiadał. ;) No, ale trudno, losowość + Marston dali radę. Gra pozwola także na wybór zajęć, którymi nasza postać lubi się zajmować w ciągu doby. Wybieramy, ile godzin nasz bohater poświęca na spanie, imprezy, legalną i nielegalną pracę, lenistwo itd. To, jak ustawimy te opcje, wpłynie na to, jakimi umiejętnościami będzie dysponował bohater na starcie. Więcej możemy się o tym dowiedzieć tutaj.

gta-online-2

Po utworzeniu postaci mamy krótką cut-scenkę, w której odbiera nas z lotniska kumpel Franklina, którego poznaliśmy wcześniej w trybie fabularnym. Nasza postać jest milcząca, nie ma absolutnie żadnych własnych kwestii dialogowych w scenkach przerywnikowych, co jest dla mnie trochę ciężkie do zrozumienia, bo chyba Rockstar przy swoim budżecie i mnogości zatrudnionych aktorów mógł sobie pozwolić na dogranie kilku empetrójek z dialogami dla postaci w obu wariantach płciowych? Mniejsza jednak o to. Interesującą rzeczą jest sam fakt, że zdecydowano się wpleść niewielkie wątki fabularne do gry online – spotykamy tutaj postacie znane z fabuły single player, które zlecają nam zadania lub przedstawiają nam możliwości w grze. Dodaje to niesamowitego poczucia autentyczności rozgrywki i świata, który dzielić będziemy z innymi ludźmi.

Dla osób, które chcą spróbować Grand Theft Auto V, ale jeszcze nie są zdecydowane: ruszcie dupska i kupujcie grę. Dla tych z kolei, którzy zastanawiają się nad zakupem Golda specjalnie dla GTA Online: odradzam. Spróbujcie za miesiąc, kiedy już te kilka milionów upartych graczy odpuści sobie na dobre i będziecie mogli w spokoju pograć z tymi, którzy postanowili przeczekać trudny okres i dali Rockstarowi czas, by naprawił błędy w grze. A tymczasem, znikam spróbować swojego szczęścia. Orzeł out.

Informacje o Enslaved Eagle

Początkujący we wszystkim - tworzeniu stron internetowych, grze na gitarze i pobijaniu rekordów Cialnego w The Beatles: Rock Band.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Artykuły, SingleShock i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „GTA Online: przebój i farsa w jednym

  1. odin pisze:

    Niestety Rockstar nie ma doświadczenia w trybach multiplayer. Szczególnie widać było to w przypadku Max Payne 3, gdzie początkowo występowały poważne problemy z połączeniem i w trakcie trwania sesji. Później pojawili się cheaterzy. I było ich przeraźliwie dużo. Niestety Rockstar wrzucał ludzi do lobby które składało właśnie z tych nieszczęsnych przypadków, już za podejrzenie używania cheatu. Co skutkowało tym, że kilku moich znajomych musiało odczekać nim znowu mogli pograć z innymi. Najwyraźniej w magicznych okolicznościach zostali wrzuceni do jednego worka z ludźmi którzy faktycznie oszukiwali. I z tego co do tej pory udało się nam wydedukować – najprawdopodobniej ze względu na odpalony w tle MemCleaner – mała aplikacja która zwalnia pamięć gdy robi się jej mało. Drugiego przypadku nie byliśmy w stanie rozszyfrować. Być może Office Starter Helper w pasku zadań. Kto wie… :D

  2. Norbert pisze:

    Dobijmy bardziej, Rockstar mało słabo tak bardzo, że aż fanowskie mody wygrały by z ich multiplajerem przykład fanowski mod SA-MP (San Andreas Mutliplayer)

  3. Crusher pisze:

    GTA Online już u mnie działa : D. Szkoda że dopiero teraz bo wynikła taka dziwna sytuacja, gdzie w jednej grze jest wielu ludzi z niskimi rangami i kilku madafakerów z rangą 20 -30 i nie trzeba chyba dodawać że to wku*wiające kiedy ktoś jedzie po tobie tylko dlatego że online zaczął mu działać kilka dni wcześniej. Cóż… W każdym razie gra się fajnie, chociaż według mnie najlepsze są misje od postaci fabularnych. Takie np. Team Deathmatche wydają się bezsensu bo w gruncie rzeczy wygrywa ten kto pierwszy wbije na dach jakiegoś budynku i oflankuje reszte… Będą musieli jeszcze wiele poprawić i giełda na online jeszcze nie działa, więc ciężko się zarabia hajs.
    Kiedyś grałem w SA-MP i mi się bardzo podobała gra na serwerach gdzie „grało się w życie” miało się konto w banku, trafiało siędo więzienia itd. Jak narazie GTA V rządzi.
    Pozdrawiam!
    PS. Trevor Rules! ; p

  4. odin pisze:

    Crusher królu złoty! jak dobrze cie widzieć!

  5. Norbert pisze:

    On istnieje :O tak bardzo

  6. Crusher pisze:

    Pojawiam się i znikam!

Add Comment Register

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>