<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>DualShock Podcast &#187; tekken</title>
	<atom:link href="https://dspodcast.pl/tagi/tekken/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://dspodcast.pl</link>
	<description>Szokujące słuchowisko nagrywane przez graczy, dla graczy</description>
	<lastBuildDate>Sun, 08 Jan 2017 01:56:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.42</generator>
	<item>
		<title>Recenzja filmu &#8211; Tekken</title>
		<link>https://dspodcast.pl/artykuly/recenzja-filmu-tekken/</link>
		<comments>https://dspodcast.pl/artykuly/recenzja-filmu-tekken/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Sep 2010 08:24:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Bizon]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[tekken]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dspodcast.pl/?p=1384</guid>
		<description><![CDATA[Polska ma to szczęście, że ekranizacja serii Tekken (choć ma już pół roku) nie doszła jeszcze naszych kin. Owa recenzja powstała ku przestrodze &#8211; jeżeli &#8222;Żelazna Pięść&#8221; dostanie się w końcu do kin w naszym kraju, to za cenę biletu &#8230; <a href="https://dspodcast.pl/artykuly/recenzja-filmu-tekken/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-large wp-image-1385" title="tekken1" src="http://dspodcast.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/1-515x345.jpg" alt="" width="515" height="345" /><br />
Polska ma to szczęście, że ekranizacja serii Tekken (choć ma już pół roku) nie doszła jeszcze naszych kin. Owa recenzja powstała ku przestrodze &#8211; jeżeli &#8222;Żelazna Pięść&#8221; dostanie się w końcu do kin w naszym kraju, to za cenę biletu kupcie sobie lepiej pizzę, a z wypożyczalni DVD weźcie &#8222;Mortal Kombat&#8221;&#8230; <span id="more-1384"></span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>UWAGA TEKST ZAWIERA SPOILERY FABULARNE!</strong></p>
<p style="text-align: center;"><img class="alignnone size-full wp-image-1387" title="mortal" src="http://dspodcast.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/mortal.jpg" alt="" width="500" height="262" /></p>
<p style="text-align: center;"><em>Mortal Kombat z 1995 &#8211; czyli jak zadowolić fanów</em></p>
<p>Nie mogę powstrzymać się od przyrównania Tekkena do ekranizacji Mortal Kombat &#8211; dlaczego? Otóż 15 lat starszy film Andersona to chyba najwierniejsza &#8222;egranizacja&#8221; po dziś dzień. Tak naprawdę powodem porażek większości filmów na podstawie gier jest odejście od pierwotnego scenariusza i eksperymentowanie z relacjami między postaciami. Scenariusz do Mortal Kombat został napisany przez twórców gry i jest w 100% wierny temu, co znamy z gry. Film sam w sobie nie jest niczym wybitnym (niektórzy twierdzą, że jest kiczowaty, ale biorąc pod uwagę materiał źródłowy to czego się spodziewać?!), ale fani mordobić Midway byli zadowoleni z możliwości poznania historii &#8222;Śmiertelnego boju&#8221; w nieco innej formie. Ekranizacja Tekken to zupełnie inna bajka. Ale po kolei&#8230;<br />
<img class="alignnone size-large wp-image-1393" title="tekken2" src="http://dspodcast.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/2-515x345.jpg" alt="" width="515" height="345" /></p>
<p style="text-align: center;"><em>Prawie jak Heihachi Mishima&#8230;</em></p>
<p>Największym grzechem jaki popełnili twórcy Tekkena było kompletne pomieszanie relacji między postaciami. Sam nie jestem może wielkim fanem serii, ale znam nieco historii i film z każdą minutą coraz bardziej mnie zaskakiwał &#8211; szkoda tylko, że nie pozytywnie. Mamy więc korporacje Tekken (nie Mishima Zaibatsu), która przejęła kontrolę nad światem (bez komentarza). Głównym bohaterem filmu jest Jin Kazama, grany przez nieudolnego Jona Foo. Skoro więc Jin jest głównym bohaterem to fabuła musi się opierać o trzeciego Tekkena, prawda? Nie &#8211; zapomnijcie całkiem o grach (bez których ten film by nie powstał). Scenarzysta stworzył własną historię niezwiązaną z grami Namco. Jin jest jedną z niewielu osób, które potrafią przetrwać n a ulicach biednej dzielnicy Tekken City. Swoje nadprzeciętne umiejętności zawdzięcza treningowi jaki przeszedł pod okiem swej matki &#8211; Jun Kazamy (na razie nie jest źle z tą fabułą). Niestety niebezpieczna praca Jina sprawia, że zostaje uznany za przestępcę. Skutkiem tego oddziały Tekken Force pod wodzą Kazuyi Mishimy niszczą całą dzielnicę w której mieszkał, zabijając przy tym jego matkę. Nasz bohater uznaje, że śmierci jego matki jest winny Heihachi Mishima, dlatego na drodze zemsty zapisuje się do turnieju Tekken. Taką historyjkę byłbym jeszcze w stanie przełknąć, ale to co film oferuje nam później odrzuci zapewne zarówno fana gry jak i nieobeznanego widza.<br />
<img class="alignnone size-large wp-image-1398" title="tekken3" src="http://dspodcast.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/3-515x345.jpg" alt="" width="515" height="345" /></p>
<p style="text-align: center;"><em>Siostry Nina i Anna Williams &#8211; napatrzcie się, bo ich rola w filmie i tak niczemu nie służy&#8230;</em></p>
<p>Jako wybraniec z ulicy Jin dostanie się do turnieju jedynie przez eliminacje, w których musi pokonać Marshalla Lawa. Jeżeli więc liczycie na pokaz walki godny Bruce&#8217;a Lee z dodatkiem powietrznych kopniaków &#8211; zapomnijcie. W czasie całej walki z Lawem nie dopatrzyłem się żadnego ciosu znanego z gry! Czy właśnie nie na to liczą fani? By zobaczyć ich ulubionego zawodnika wykonującego ich ulubione chwyty? Pomijam, że sam wygląd postaci jest zupełnie odmienny od tego znanego z gier (jedynie spodnie ma podobne, ale to tak jakbym ja ubrał opaskę na głowę i mówił, że jestem Solid Snake&#8230;). Siłą filmu Mortal Kombat było to, że gracze widzieli w filmie dokładnie to co w grze. Z wypiekami na twarzy czekałem aż Johnny Cage uderzy kogoś w owym filmie między nogi i DOCZEKAŁEM SIĘ! Kolejnym debilizmem sceny walki z Lawem (który niestety utrzyma się już przez cały film) jest &#8222;scenariusz walki&#8221;. Początkowo jest wyrównanie. Później Jin dostaje ostre lanie i już leżąc na ziemi i nie mogąc się podnieść&#8230; doznaje olśnienia! Przypomina mu się trening z matką i nagle zbiera się w nim siła, dzięki której nie dając zupełnie Lawowi szans kończy walkę zwycięsko. Kojarzy mi się z debilnym olśnieniem w każdym odcinku Power Rangers &#8211; i tak zawsze musiało się skończyć pojedynkiem Megazordów, ale mimo to Rangersi najpierw musieli dostać po tyłkach od stwora nim do tego doszli&#8230;<br />
Żeby jednak być fair muszę przyznać, że sama choreografia walki (mimo, że zupełnie niezgodna z grą) jest całkiem przyjemna w oglądaniu. Czuć dochodzące ciosy, a praca kamery pozwala całkiem dobrze obserwować akcję &#8211; niesmak jednak pozostaje.<br />
Gdzieś w międzyczasie poznajemy relacje między Heihachim, a jego synem Kazuyą. Ostrzegam &#8211; początkowo panowie się lubią, ale jak się później okaże Heihachi jest dobry, a Kazuya jest zły. Dziękuję dobranoc. Naprawdę nie chcę biadolić o wyglądzie Heihachiego, który za każdym razem pojawiając się na ekranie sprawiał, że parskałem śmiechem ale muszę narzekać na kompletną zmianę relacji w stosunku do gry! W filmie od początku jest wiadomo, że Kazuya jest tym złym i to złym bardzo złym, a Heihachi tylko sobie organizuje turniej&#8230; Czy naprawdę nie można było zachować tej fajnej nienawiści jaką darzyli siebie ojciec i syn w grach?! Nie, trzeba było skopać jeden z najciekawszych elementów oryginalnej fabuły Tekkena i zastąpić go prostym i kiczowatym rozwiązaniem&#8230;<br />
<img class="alignnone size-large wp-image-1401" title="tekken4" src="http://dspodcast.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/4-515x345.jpg" alt="" width="515" height="345" /></p>
<p style="text-align: center;"><em>Jin i Christie Monteiro w &#8222;niby romansie&#8221;. Przynajmniej jest na co popatrzeć&#8230;</em></p>
<p>Promotorem Jina staje się dawny zawodnik Tekkena &#8211; Steve Fox. To znaczy&#8230; w tym filmie mówią, że to Steve, ale ja bym im nie wierzył&#8230; Zadziorny brytyjski bokser jest tutaj łysym facetem po czterdziestce, którego nie zobaczymy w żadnej z walk, więc równie dobrze mógł się nie pojawiać. A co do pojawiania się &#8211; zostaje nam zaprezentowany skład turnieju, w który wchodzą prócz Jina: Christie Monteiro, Bryan Fury, Eddy Gordo, Raven, Sergei Dragunov, Yoshimitsu, Miguel i siostry Williams (nie, nie chodzi o tenisistki ;)). Patrząc na tych zawodników można dojść do prostego wniosku &#8211; twórca scenariusza zamiast skupić się na kultowych postaciach serii zrobił sobie dobór ze wszystkich części gry. Gdzie do jasnej cholery jest King?! Dlaczego Paul Phoenix jest w filmie jedynie wspomniany? Czy w filmie nie powinniśmy zobaczyć tych najbardziej znanych i lubianych? Kto chciał w ekranizacji Tekkena zobaczyć Dragunova, czy Miguela?! Tym bardziej, że ich rola ogranicza się jedynie do obijania po mordach! Dragunov przez cały film nie mówi chyba nawet jednego słowa&#8230; Ehh&#8230; Myślałem, że przynajmniej po tym wprowadzeniu film ruszy z kopyta i od teraz będziemy przez godzinę podziwiać kolejne walki &#8211; niestety, znów zawód. Widzimy ze dwie walki, które znów nie mają się ni jak do gry (Eddy chociaż walczy swoim stylem i jest nieco podobny, a Raven mimo iż jest bardzo podobny, to ninjutsu u niego nie uświadczymy&#8230;). Zamiast długich scen walk mamy przydługie sceny, które budują nam i tak nijaką fabułę, m.in. romans Jina i Christie. Co ciekawe, choć w filmie nie uświadczymy żadnych nadprzyrodzonych rzeczy, to główny bohater filmu posiada unikatową zdolność do kompletnego leczenia złamań kości w ciągu doby, bez potrzeby hospitalizacji.<br />
<img class="alignnone size-large wp-image-1404" title="Tekken5" src="http://dspodcast.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/5-515x345.jpg" alt="" width="515" height="345" /><strong> </strong></p>
<p style="text-align: center;"><em>Może lepiej by było, gdyby to był pokaz cosplayów, a nie screenshot z filmu&#8230;</em></p>
<p>Nie będę streszczał całej fabuły filmu &#8211; nie ma sensu. Muszę jednak napisać o walce z Yoshimitsu. Jak wiadomo Yoshi walczy mieczem i tego w filmie nie zmieniono. Więc jakim cudem walczący na gołe pięści zawodnicy mają z nim wygrać? Otóż organizatorzy przygotowali na tą okazję broń białą dla wszystkich zawodników. Ok, ale gdzie w tym sens? Dlaczego jeden zawodnik w turnieju walczy mieczem i wszyscy mają się do niego dostosować? Czy Jin wie jak posługiwać się jakąkolwiek bronią białą? Czy nie lepiej było usunąć Yoshimitsu ze scenariusza i nie robić niepotrzebnego zamętu?! Jak nietrudno się domyślić, mimo wszystko nasz Jin pokonuje samuraja i ostatecznie mierzy się w pojedynku na śmierć i życie z championem turnieju &#8211; Bryanem Fury. Na całe szczęście Bryana można zaliczyć filmowi na plus, bo zarówno jego wygląd, jak i zaprezentowany styl walki jest zgodny z tym, co znamy z gry. Spędziłem tygodnie przy Tekkenie 5 i bardzo dobrze znam ciosy którymi Bryan traktował Jina. Po dziesiątkach minut w tym filmie wreszcie pojawiła się walka, która zadowoli fanów gry &#8211; choć rzecz jasna zadowoli jedynie do pewnego stopnia, bo na koniec Jin i tak przypomni sobie mamę i położy Bryana na łopatki&#8230; Na koniec filmu zostaje nam zaserwowana walka między Jinem i Kazuyą, ale ze względu na jej kiczowatość nie zamierzam nic więcej napisać&#8230;<br />
<img class="alignnone size-large wp-image-1411" title="Tekken6" src="http://dspodcast.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/08/6-515x345.jpg" alt="" width="515" height="345" /></p>
<p style="text-align: center;"><em>Oto najlepsze minuty filmu &#8211; tylko dlatego, że nieco przypominają oryginał&#8230;</em></p>
<p>Jeżeli mam coś napisać o wizualnej stronie filmu, to wiedzcie, że jest mrocznie i tak trochę cyberpunkowo, ale w taki nieprzyjemny, kiczowaty sposób. Wciąż mieszające się ze sobą różnokolorowe światła w ciemnych i brudnych uliczkach obdartych zupełnie z jakiegokolwiek stylu. Blade Runner to nie jest&#8230; Muzyka w tym filmie jest, chociaż w ogóle nie przypomina wbijającej w fotel muzyki z gier i prócz kiczowatego rockowego kawałka przygrywającego w intrze nic nie zapadło mi w pamięć&#8230;</p>
<p>Jak więc można w paru słowach podsumować owe filmidło? Ekranizacja Tekkena to szmira. Jeżeli jakiś fan gry szczerze przyzna, że mu się taki scenariusz podobał &#8211; to widocznie nie przykłada zbytnio uwagi do fabuły gry. Na plus Tekkenowi można zaliczyć tylko niektóre choreografie walk. Historia będąc niewierna oryginalnemu materiałowi nie potrafi się obronić niczym szczególnym. Scenariusz jest sztampowy, postacie płytkie, a po napisach końcowych miałem ochotę odpalić kiczowate anime &#8222;Tekken: The Motion Picture&#8221; z 1997 roku, które treścią przebija kasowy film z 2010 roku (no i tam przynajmniej na chwilę pojawia się King i Paul&#8230;). Film nie zadowoli więc fanów, ale też nie obroni się jako dobry film &#8222;mordobiciowy&#8221;. To odróżnia go na tle np. Hitmana, który był mizerną adaptacją gry, ale znośnym filmem akcji. Jeżeli mimo to nie powstrzymałem was przed obejrzeniem Tekkena przypominam &#8211; <strong>oglądacie na własną odpowiedzialność!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://dspodcast.pl/artykuly/recenzja-filmu-tekken/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
